sobota, 12 września 2015

65. Język słowacki: Po co i dlaczego się go uczę?

Uczysz się słowackiego? A na co Ci on potrzebny? To najczęstsza reakcja na wiadomość o tym, że ktoś z Polski uczy się języka słowackiego. Można jeszcze dodać: "Przecież Polak ze Słowakiem i tak się dogadają". Pewnie, że się dogadają. To wspaniały atut wynikający z pokrewieństwa między naszymi językami i jednocześnie wystarczająco zniechęcający do nauki tego języka.

Ale do rzeczy. Jak to było ze mną, że w pewnym momencie mojego życia pojawił się słowacki?

Mój pierwszy kontakt z tym językiem był już w dzieciństwie. Rodzice zabierali nas (mnie i siostrę) na Słowację. Wtedy ten kraj kojarzył mi się z pysznym jedzeniem i masą słodyczy, które były bardzo tanie. Chodziłyśmy więc do sklepów z garścią koron w ręce i kupowałyśmy łakocie. Bawiłyśmy się też z tamtejszymi dzieciakami, bez żadnej bariery językowej. My mówiłyśmy po polsku, oni po słowacku. 
Ich język brzmiał dla mnie jak inna wersja polskiego.
Z tego okresu pamiętam, że znałam tylko 3 słowackie słówka: Ahoj, jahoda i zmarzlina.


Później przez jakiś czas nasza balkonowa antena odbierała słowacką telewizję. Mój tato miał w zwyczaju oglądać słowacki kanał sportowy, my czasem oglądałyśmy słowackie bajki. Nie wiem czy wtedy osłuchałam się z językiem, może po prostu przyzwyczaiłam uszy do niego. Ale to było wszystko.



Tak wyglądał mój pierwszy kontakt ze słowackim. Minęły lata, aż w maju 2014 roku postanowiłam nauczyć się j. słowackiego ... porządnie, od podstaw, na poważnie. Nie był to przypadkowy wybór, chociaż trochę spontaniczna decyzja. Właściwie dość długo zastanawiałam się nad wyborem nowego języka do nauki. Już miałam zdecydować się na czeski (z miłości do Pragi) ale wtedy coś mnie olśniło: JĘZYK SŁOWACKI! Dlaczego nie uczyć się właśnie niego? I postawiłam sobie za wakacyjny cel naukę tego języka.



Dlaczego przekonał mnie słowacki? Już Wam podaje moje (mało ambitne) argumenty:

 sentyment z dzieciństwa – w jakimś stopniu na pewno. Co prawda, nigdy wcześniej nie posługiwałam się tym językiem ale dlaczego nie wykorzystać faktu, że pojawił się on już w moim życiu?

 jest podobny do języka polskiego – spora część słowackich słów jest identyczna jak w j.polskim, inna część jest zbliżona i różni się tylko pisownią, inna znowuż jest podobna do tych z innych języków np. z angielskiego. Tak więc nauka pod tym względem powinna być prosta i przyjemna. To dobra motywacja dla leniwych.

 słowacki brzmi dla mnie jak połączenie polskiego + czeskiego + rosyjskiego – dla Polaków dźwięk tego języka może wydawać się "dziecinny" i często śmieszy. Tak, tak te wszystkie końcówki -czka, -ki. Zobaczcie jak mówią na tramwaj - električka /czyt. elektriczka/ :) Ale dla mnie słowacki jest po prostu uroczym językiem :) 

 Słowacja to nasz południowy sąsiad, o którym często się zapomina, a Słowacy to tacy sympatyczni ludzie. Mają ciekawą historię (legendarny Janosik jest przecież słowacki a nie polski), piękną przyrodę, malownicze miasteczka, podobne do nas – zwyczaje i tradycję, podobną mentalność.

 znajomość języka słowackiego to oryginalność – w pewnym sensie tak. Nie wszyscy muszą uczyć się orientalnych języków, znać niemiecki, rosyjski, francuski czy inne języki z perspektywami. Wiedza o języku słowackim też jest potrzebna na rynku pracy a jego dobra znajomość może być kiedyś doceniona.

⇒ słowackiego można spokojnie uczyć się samemu – ale o tym napiszę innym razem.



Jak widzicie moje doświadczenie z językiem słowackim nie jest zbyt długie ale przez rok intensywnej nauki zdążyłam zafascynować się tym językiem. Nauka słowackiego jest dla mnie świetną zabawą i sprawia mi dużo przyjemności. A sam fakt, że znam polski tylko ułatwia mi pracę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz